środa, 13 stycznia 2016

02. Chapter 11

      Miesiąc później
-On nie może wyjść na scenę! – wrzasnął Liam. – Zobaczy ją!
Wiedziałem, że gadał o mnie. Myślał, że go nie słyszę. Nie miał pojęcia, że kryłem się za progiem sceny i wszystko słyszałem. Widocznie nie chciał, abym kogoś zobaczył. Ale kogo? Ktoś podobny do Lilly? Przecież już dawno przestałem świrować, że niby wszędzie ją widzę. Dalej mi nie ufał.
Westchnąłem i zdecydowałem się pokazać Liamowi.
-Słyszałem – powiedziałem. – Zaczynajmy. Nie będę odwalał żadnych numerów, przysięgam – jęknąłem i ruszyłem w kierunku gitary, ustawionej na krańcu sceny. Była przeznaczona specjalnie dla mnie. Zdecydowałem, że będę grał, aby odwracać swoją uwagę od publiczności. Aby odwracać swoją uwagę od bezsensownego szukania jej twarzy. Chłopacy uznali to za dobry pomysł.
      Liam przełknął gulę, co zobaczyłem tylko kątem oka, a potem bez słowa przeszliśmy do rzeczy, czyli do koncertowania. Niall odsłonił kurtynę, kiedy ja i Liam znaleźliśmy się na swoich pozycjach. Tylem do sceny. On po lewej, ja na środku, a Niall po prawej, czyli zaraz koło pstryczka odpowiedzialnego za poruszanie kurtyny. Zanim ona się przesunęła, on zawsze zdążył ustać na swoim miejscu.
Muzyka zaczęła grać od razu, kiedy ludzie mogli nas zobaczyć. Przeczekałem dwa takty, a potem wszyscy troje zaczęliśmy grać. Odwróciliśmy się do widowni, a ja zacząłem śpiewać.
-Czas przemija

Dużo szybciej niż ja

I zaczynam żałować, że nie spędzałem trochę więcej czasu z tobą

Teraz ja

Zastanawiam się dlaczego

Tłumiłem to w sobie

Zaczynam żałować, że nie powiedziałem ci tego wszyyyss* – wtedy mój głos nagle się zaciął, a ręka przestała poruszać, więc dźwięki mojej gitary zamilkły. Chłopacy spojrzeli na mnie, podczas gdy z mojego gardła wydobywał się tylko sfałszowany jęk, który miał zakończyć moje solo.
Wszystko za sprawą jednej osoby. I teraz nie mogłem głupieć. Byłem pewien, że to ona. Była tak autentyczna. Przy jednym z klubowych stolików siedziała Lilly. Sama. Pusto wpatrywała się w moje oczy. Wydawała się właściwie trochę przerażona. Czułem to samo, ale chyba dwa razy mocniej. Moje serce kołatało się wewnątrz mnie.
Widownia popatrzyła za moim wzrokiem. Wszyscy skupili się na Lilly i wtedy poszedł do niej ten gość. Skórzana kurtka i blond włosy to pierwsze, co rzuciło mi się w oczy. Popatrzył zdezorientowany na swoich gapiów, a potem zwrócił uwagę na mnie. Chyba się wkurzył, bo pokazał mi fakersa, a potem beztrosko pocałował ją w usta, odrywając jej uwagę ode mnie. Skupiła się na pocałunku. Pocałunku pełnym uczuć i emocji, których nie sposób udawać. Serce mi pękło, kiedy zdałem sobie sprawę, że najprawdopodobniej go kocha.
Zanim zdążyłem się zastanowić, ruszyłem w jej kierunku. Liam złapał mnie za ramię, ale wyrwałem się mu i zeskoczyłem ze sceny. Zacząłem się przepychać pomiędzy ludźmi, aby do niej dotrzeć. Byłem już przy niej, kiedy jej nowy chłopak stanął mi na drodze.
-Lilly! – zawołałem.
Chciałem wyminąć tego kolesia, ale kiedy tylko spróbowałem uderzył mnie z całej siły pięścią w twarz tak, że zachwiałem się na nogach i padłem na ziemię nieprzytomny. Przynajmniej tak sądziłem, bo samego upadku nie pamiętałem. Ostatnie, co usłyszałem, to jej głos, wykrzykujący imię „Logan”.


Logan zaprosił mnie do tego klubu, chociaż wcale nie miałam ochoty przyjść. Odkąd zrobiłam powtórne badania, siedziałam jak na szpilkach, czekając na wyniki. On jednak uznał, że muszę się rozerwać i siłą wyciągnął mnie z domu. Poważnie. Nie pozwolił mi nawet przebrać się po pracy.
W ten właśnie sposób znaleźliśmy się w klubie, niedaleko mojego domu. Strasznie się nudziłam, zwłaszcza, że Logan cały czas bawił się komórką.
-Co za zespół dziś gra? – zapytałam.
-HNL – powiedział. – Prostacka nazwa, ale ponoć wymiatają. Jeśli można tak powiedzieć o muzyce na pograniczu rocka.
W końcu schował telefon i zwrócił uwagę na mnie.
-Gdzieś tam wisi ich plakat – oznajmił i wskazał głowa odpowiedni kierunek.
Zapuściłam więc żurawia i zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu informacji o zespole. Nie mogłam jednak nic dostrzec przez ludzi, gromadzących się już pod sceną. Zanim się obejrzałam, Logan złapał mnie za biodra i podniósł do góry. Pisnęłam, ale on już sadzał mnie sobie na barana. Chwilę szukałam wzrokiem plakatu, ale w końcu udało mi się go dostrzec. Na plakacie widniały podobizny trzech mężczyzn. Zachłysnęłam się śliną, kiedy jednego z nich poznałam. Potem zdałam sobie sprawę, że znam całą trójkę, ale tylko jeden z nich wywołał u mnie palpitacje serca. W samym centrum plakatu znajdował się Harry, z wzrokiem utkwionym w gitarze, którą trzymał.
-Co jest? – Logan zapytał, kiedy zauważył moją dziwną reakcję. Zdjął mnie z swoich ramion i postawił naprzeciwko siebie. – No słucham.
-Ten zespół… Gra w nim były mojej przyjaciółki, ten sam, o którym ci opowiadałam – wyjaśniłam, przełykając ślinę. Miałam nadzieję, że chłopak się nie wkurzy.
-Co, kurwa!? – wrzasnął.
I po nadziei.
-Nie denerwuj się, na pewno mnie nie pozna. Poza tym, jestem z tobą – chciałam go uspokoić, przypominając mu ten fakt.
-Zajebie mu, jeśli chociażby na ciebie spojrzy! – warknął.
-Logan, spokojnie – poprosiłam, przytulając się do niego. – Tylko ty jesteś takim dziwakiem, żeby mnie brać w takim stanie – wyszeptałam do jego klatki piersiowej, mając nadzieję, że tego nie usłyszy.
-Kurwa, Lilly, weź mnie nie wkurwiaj – jęknął, przyciskając mnie do siebie mocniej. Już wiedziałam, że usłyszał. – Nie jesteś jakimś wybrykiem natury. To się zdarza, więc przestań o sobie mówić, jak o jakimś ochłapie.
-Przepraszam – szepnęłam tylko, a on podniósł moją twarz do góry, abym spojrzała w jego oczy. Wstydziłam się przed tym wzrokiem, ale zmuszał mnie, by moje piwne tęczówki skanowały jego niebieskie.
-Kocham cię, dlatego nie rań mnie, katując się wyzwiskami – powiedział, a potem gwałtownie się ode mnie osunął i zniknął gdzieś w tłumie.
Zostawił mnie zimną, odrętwiałą. Nie wiedzącą, co myśleć. To pierwszy raz, kiedy wyznał, że czuje do mnie coś więcej niż zwykłe zauroczenie i byłam po prostu w szoku. Nie sądziłam, że wyzna mi to kiedykolwiek, a na pewno nie w klubie na tej imprezie w taki sposób.
W głowie kłębiło mi się od myśli. Byłam zdezorientowana i zagubiona. Starałam się odnaleźć w jego słowach, ale po prostu tego nie widziałam. Nie rozumiałam, jak Logan może mnie kochać. To było dla mnie takie niezrozumiała i skomplikowane.
Logan mnie kochał.
Do tej pory kochała mnie zawsze tylko mama i Maya. To takie dziwne… kiedy ktoś obcy mówi ci, że cię kocha. Z jednej strony czujesz się dobrze. Czujesz szczęście, które po prostu zaczyna krążyć w twoich żyłach. Ktoś cię pokochał. To tak, jakby ktoś właśnie stwierdził, że jesteś fenomenalną osobą. Czujesz radość. Tylko bardziej. A z drugiej strony… Zadajesz sobie pytanie, co takiego zrobiłaś, że tak się stało. Dlaczego ktoś cię pokochał? I najważniejsze: czy kochasz też jego?
Logan zostawił mnie z tym pytaniem. Może wiedział, że potrzebowałam czasu do namysłu. A może po prostu bał się mojej odpowiedzi. Nie wiedziałam. Miałam jednak nadzieję, że pojawi się za chwilę, bo potrzebowałam go w momencie moich największych rozterek życiowych. Nie żeby mu powiedzieć, że go kocham. Chciałam, żeby powiedział mi, co robić.
Co jeśli go nie kocham? Pamiętam, jak było z Harrym. Wydawało mi się, że go kochałam, ale inaczej czułam się teraz z Loganem. Czy można więc powiedzieć, że kocham Logana? A jeśli tak, czy mogę powiedzieć, która z tych miłości jest prawdziwsza, skoro obie tak drastycznie się od siebie różnią? A jeśli jedna z nich jest kłamstwem? Skąd mam wiedzieć, która z nich jest prawdziwa?
I to w tym wszystkim jest najtrudniejsze. Kiedy ktoś mówi, że cię kocha, zrzuca na ciebie pewnego rodzaju obowiązek. Zmusza cię do myślenia, do ciężkiej harówki, aby odnaleźć to, co ma się w sercu. Zmusza cię do zadawania sobie pytań, o których nigdy nie myślisz, podjadając żółty ser w środku nocy, kiedy nie możesz spać, bo zegar tyka za głośno. Zmusza cię, do podejmowania decyzji, dobrych lub złych. Zmusza cię do kierowania swoim życiem.
To właśnie zrobił ze mną przed chwilą Logan. Zobowiązał mnie do zdeptania jego serca, albo ukryciu go pod osłoną swoich skrzydeł. Nie ważne jak zniszczonych. Wtedy musisz po prostu walczyć o to, by temu sercu nigdy nic się nie stało. Bo kiedy ktoś mówi, że cię kocha, oddaje ci swoje serce i zmusza do walki o siebie i o niego, to samo ofiarując tobie w zamian. Składa na tobie obowiązek i prosi o obietnicę.
Czy jestem w stanie obiecać Loganowi, że go kocham? Zapewnić mu to wszystko, z czym wiążę się miłość?
Zadawałam sobie także pytanie: Czy gdyby Harry teraz wyznał mi uczucie, wahałabym się?
Tak, ale to dlatego, że z Harrym wiążą się inne komplikacje. Nie wiem, co zrobiłabym, gdyby Maya tak mocno nie oddziaływała na naszą relację.
Związek z Harrym nigdy nie miał by sensu. Właśnie dlatego uznałam, że nie mogę, wręcz nie mam prawa, porównywać sytuacji z nim do sytuacji z Loganem. Z Harrym nigdy nie zaznałabym spokoju ducha, a z Loganem… Zawsze czułam się przy nim bezpieczna, jakbym właśnie znalazła się w ciepłym, przytulnym domu, pod osłoną mrozu panującego na zewnątrz. A czy nie to właśnie jest miłość?
Bo jeśli tak, to wydaje mi się, że kocham Logana.
Teraz byłam już zdeterminowana, aby odnaleźć chłopaka. Szukałam go pośród tłumu, ale wydawało się, że przepadł. Wykrzykiwałam jego imię, ale hałas robił się coraz większy, więc tylko na próżno zdzierałam sobie gardło. Westchnęłam i w końcu pokierowałam się do baru, gdzie umówiliśmy się na wypadek przypadkowego rozdzielenia.
Wtedy zabrzmiała muzyka. Od razu poznałam piosenkę, chociaż dodano do niej intro, którego brakuje w oryginale. Chłopacy stali na scenie i widziałam ich wyraźnie. Wszyscy byli odwróceni plecami do mnie, ale od razu rozpoznałam Harry’ego. Miał dłuższe włosy niż zapamiętałam, ale prezentował się dobrze. Jego głos brzmiał świetnie, kiedy zaczął śpiewać.
Bałam się trochę, że odpłynę, kiedy usłyszę jego głos, ale to się nie stało. Moje serce nawet nie zastukało donośniej, kiedy go zobaczyłam. Było inaczej niż wtedy pod szpitalem.
Wiedziałam, dlaczego. Już go nie kochałam. Kochałam Logana.
Harry zobaczył mnie w momencie, w którym ja dostrzegłam kątem oka mojego chłopaka. Oboje gapiliśmy się sobie w oczy. On wydawał się zaskoczony moją obecnością, a ja byłam po prostu zdziwiona jego reakcją na mnie, tym, jak na mnie patrzył, jak przeszywał mnie wzrokiem.
Logan zorientował się w sytuacji i już wiedziałam, że jest wściekły. Popatrzyłam na niego, a on akurat pokazywał środkowy palec chłopcu, którego niegdyś kochałam. Potem podszedł do mnie i jakby triumfalnie mnie pocałował. Nie mogłam nie odwzajemnić tego pocałunku. Zwłaszcza teraz, kiedy wyznał mi miłość, a potem wściekł się o mojego… byłego? Powiedzmy, że mogę go tak nazwać.
-Kocham cię – szepnęłam, kiedy się ode mnie odsunął, a wtedy u naszego boku pojawił się Harry.
-Lilly! – krzyknął do mnie.
Logan stanął mu na drodze. Harry chciał go wyminąć, ale nie skończyło się to dla niego zbyt dobrze. Mój chłopak uderzył go z całej siły w twarz tak, że zachwiał się i upadł na ziemię.
-Logan! – wrzasnęłam przerażona.
Jeszcze nigdy nie byłam świadkiem bójki. Zwłaszcza, jeśli chodziło o moją skromną osobę.

 *Fragment piosenki "Never Gonna be Alone" - Nickelbacka
Okeeej, przede wszystkim chciałabym Wam podziękować za 7 komentarzy pod ostatnim postem! <3 Moglibyście tak częściej? :) A co do rozdziału... Jak sądzicie, co wydarzy się dalej?

7 komentarzy:

  1. Nadal twierdzę, że nie zasłużyłaś na komentarz, ale chcę cię zmotywować, żebyś szybko dodała 12 rozdział! Słyszysz? Natychmiast! Bo nie wytrzymam i będziesz winna mojej śmierci (*)

    To była takie piękne na początku gdy Harry wychodzi na scenę i widzi Lilly <3 Powinna teraz paść mu w ramiona i ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE.
    Ale nie!! Ty musisz wszystko komplikować, miałam (mam) ochotę zamordować Logana za to, że bije mojego Harusia?
    Jak ona tak może? W sumie to powinnam ci dziękować, bo przez to trochę go znielubiłam. Już nawet tego "Już go nie kochałam. Kochałam Logana" nie komentuje... Ale słyszysz to? Odgłos łamanego serca? To ja...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak mogłaś zakończyć rozdział w takim momencie??? Niecierpliwie czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze Logan, pobij, zabij, zakop i żyj szczęśliwie z Lilly.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uhuhuhuhu, czuję tu słodki zapach zazdrości z nutką czegoś...pieprznego.
    No ale never mind, chciałam tylko powiedzieć, że cały czas mam nadzieję, iż Lilly zostanie z Loganem, a jeśli nie...to no cóż...moje biedne, małe serduszko ponownie rozpadnie się na miliony kawałeczków i będę je sklejać do końca swoich dni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo miłe zaskoczenie. Jej wyznali sobie miłość. Czy to nie piękne? To mi się chyba najbardziej podobało że nie było to takie mega romantyczne typu blask świec i te sprawy tylko bardzo spontaniczne i z głębi serca. Trochę szkoda mi Harrego no ale cóż. Mógł jej nie zostawiać i teraz żyli by długo i szczęśliwie. Ale dzięki tobie pokochalam Logana i całą tą pokręconą historię. 3mam kciuki za kolejne rozdziały. Albo w sumie nie bo wiem że i tak będą świetne ♥♡

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział. Tylko jak mogłaś zostawić w takim momencie?!
    Jestem trochę na Ciebie zła :P
    I cieszę się, że stwierdziła, że go kocha. Sądzę, że będzie zła na Logana i pomoże Harremu i tak wszystko znów się skomplikuje... Bo Logan jest zaborczy i będzie wtedy zła na niego... Yh. A było tak wspaniale...
    Czekam na nowy rozdział z niecierpliwością, mam nadzieję, że jednak będzie inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nareszcie nowy rozdział! Aaaa! No dobra Logan jest może zbyt impulsywny, ale i tak go kocham <3 Kochałam też Harry'ego, ale teraz to on już mnie wnerwia. Dalej nie może się pozbierać? Ile można? Znaczy pewnie długo, ale już mnie wkurza tym swoim zachowaniem. Zasłużył na cios od Logana. Logan nie jest idealny, ale się stara być lepszym. Lilly go ulecza.
    Więc podsumowując niech Lilly będzie z Loganem i kropka.
    Pozdrawiam Tris z http://hopebravestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń